Tajlandia reaguje na nielegalne przejmowanie lokalnych biznesów przez obcokrajowców

Tajskie władze rozpoczęły szerokie kontrole w regionach turystycznych po doniesieniach o nielegalnym przejmowaniu firm przez obcokrajowców. Wiele osób z zagranicy omija przepisy, zakładając działalność na nazwiska Tajów. Zjawisko to nasiliło się zwłaszcza na wyspie Koh Phangan, gdzie ostatnio głównie za sprawą obywateli Izraela problem stał się bardzo zauważalny dla lokalnych społeczności.
Prawo chroni lokalny rynek
Tajlandia ma jasne zasady dotyczące prowadzenia działalności przez cudzoziemców. Większość branż usługowych, w tym turystyka, hotelarstwo, handel i transport, wymaga specjalnych pozwoleń. Dzięki temu lokalni przedsiębiorcy mają równe szanse rozwoju.
Jednak w ostatnich latach pojawiło się wiele prób obejścia przepisów. Niektórzy obcokrajowcy, zakładają tzw. nominee companies — firmy zarejestrowane na Tajów, którzy w praktyce nie mają kontroli nad biznesem. Takie działania zaburzają uczciwą konkurencję i zagrażają stabilności lokalnej gospodarki.
Koh Phangan pod szczególnym nadzorem
Na Koh Phangan władze wykryły coraz więcej przypadków działalności prowadzonej wbrew przepisom. Lokalne stowarzyszenia branżowe alarmują, że niektóre hotele, restauracje i firmy turystyczne formalnie należą do Tajów, lecz w rzeczywistości kierują nimi obcokrajowcy.
Mieszkańcy wyspy skarżą się na nierówne warunki konkurencji i presję cenową ze strony takich przedsiębiorstw. Część z nich omija przepisy wizowe, działa bez pozwoleń lub zatrudnia cudzoziemców bez odpowiednich dokumentów.
W odpowiedzi policja krajowa i władze Surat Thani rozpoczęły kompleksowe kontrole. Funkcjonariusze sprawdzają własność ziemi, udziały w firmach, zezwolenia na pracę oraz zgodność działalności z prawem podatkowym.
„Tajlandia jest otwarta na inwestycje, ale każdy musi przestrzegać naszych przepisów” – podkreślił gubernator Surat Thani, Teeruth Supawiboonpol.
Podobne działania toczą się również na Koh Samui, Koh Tao i w innych kurortach, gdzie obserwuje się podobne zjawiska.
Obawy lokalnych społeczności
Lokalni przedsiębiorcy ostrzegają, że nielegalne firmy niszczą równowagę rynku. Zaniżają ceny, unikają podatków i psują wizerunek regionu.
„Niektóre obiekty działają w szarej strefie, zatrudniają cudzoziemców bez zezwoleń i omijają przepisy. To poważny problem dla uczciwych właścicieli” – powiedziała Narumol Maisopha, prezeska Stowarzyszenia Hoteli i Turystyki na Koh Phangan.
Według danych wydziału imigracyjnego Surat Thani, w regionie przebywa obecnie kilka tysięcy obcokrajowców. Część z nich to długoterminowi rezydenci prowadzący firmy, inni to turyści sezonowi. Lokalne źródła wskazują, że część willi i restauracji jest faktycznie kontrolowana przez cudzoziemców mimo formalnej rejestracji na Tajów.
Współpraca służb i działania naprawcze
Rząd Tajlandii wprowadził program weryfikacji właścicieli firm i zasad rejestracji działalności gospodarczej. Współpracują przy tym urzędy imigracyjne, inspekcje pracy oraz lokalne administracje.
Władze podkreślają, że nie chcą ograniczać inwestycji zagranicznych. Celem jest stworzenie równych warunków gry i eliminacja nadużyć, które mogą zagrażać lokalnej gospodarce.
Tajlandia między otwartością a kontrolą
Tajlandia od lat uchodzi za kraj przyjazny inwestorom i turystom. Jednak szybki rozwój turystyki pokazał, że otwartość musi iść w parze z egzekwowaniem prawa.
„Nie zamykamy się przed inwestorami. Oczekujemy tylko, że będą działać uczciwie i z poszanowaniem lokalnych zasad” – podsumował gubernator Surat Thani.
Równowaga między otwartością a kontrolą ma dziś kluczowe znaczenie dla przyszłości gospodarki i zaufania lokalnych społeczności.
👉 Zobacz również:
Jak legalnie prowadzić działalność w Tajlandii – praktyczny przewodnik:
https://www.tajlandiapopolsku.pl/category/biznes-w-tajlandii/



