
Tajlandia zmienia prawo dotyczące bilbila. Co naprawdę oznacza nowa decyzja?
Od 1 września 2026 roku bilbil czerwonouchy nie figuruje już w Tajlandii jako zwierzę chronione. Zmiana ułatwia legalną hodowlę i obrót ptakami. Nie oznacza jednak, że przyroda przestała wymagać ochrony.
Nowe przepisy dotyczą gatunku Pycnonotus jocosus, po angielsku nazywanego red-whiskered bulbul. Tajskie władze usunęły go z krajowej listy chronionych dzikich zwierząt. Wcześniej hodowcy musieli działać w znacznie bardziej restrykcyjnym systemie.
Co dokładnie zmieniło się w prawie?
Rząd zaakceptował kierunek zmian już w lipcu. Następnie odpowiednie rozporządzenie opublikowano pod koniec sierpnia. Według Thai PBS nowe zasady weszły w życie 1 września.
W praktyce hodowcy zyskują prostszą drogę do rozmnażania i sprzedaży ptaków. Władze liczą również na rozwój legalnych hodowli. Ma to zmniejszyć presję na odłów dzikich osobników.
To ważne rozróżnienie. Deregulacja hodowli nie jest zaproszeniem do zabierania ptaków z lasu. Legalny obrót ptakami pochodzącymi z hodowli może ograniczyć czarny rynek tylko wtedy, gdy służby nadal kontrolują ich pochodzenie.
Dlaczego bilbil ma znaczenie na południu Tajlandii?
Śpiew bilbila od dawna towarzyszy lokalnym konkursom, szczególnie w południowych prowincjach. Dla wielu mieszkańców hodowla stanowi element tradycji. Wokół zawodów rozwinęły się też małe firmy, sklepy i usługi.
Dlatego decyzja ma wymiar większy niż zwykła zmiana administracyjna. Łączy kulturę, lokalną gospodarkę i ochronę przyrody. Tajski rząd wprost wskazuje te trzy obszary w uzasadnieniu swojej decyzji.
Zmiana prawa nie kończy sporu o ochronę ptaków
Przyrodnicy od lat zwracają uwagę na lokalne spadki liczebności bilbili. Największym zagrożeniem pozostaje chwytanie ptaków żyjących na wolności. Popyt na osobniki o cenionym śpiewie może dodatkowo zwiększać to ryzyko.
Dlatego sukces nowych zasad zależy od kontroli hodowli. Potrzebne będzie wiarygodne dokumentowanie pochodzenia ptaków. Bez tego legalny rynek może stać się przykrywką dla odłowu.
Podobny dylemat pojawia się przy innych atrakcjach ze zwierzętami. Warto wybierać miejsca, które potrafią wyjaśnić pochodzenie zwierząt i zasady opieki. Pisaliśmy o tym szerzej w poradniku o odpowiedzialnym kontakcie ze słoniami w Tajlandii.
Co ta decyzja oznacza dla turysty?
Podróżny może częściej zobaczyć konkursy śpiewu i legalne hodowle. Nie powinien jednak traktować ptaka jak zwykłej pamiątki. Zakup, przewóz i wywóz żywego zwierzęcia podlegają odrębnym przepisom.
Najbezpieczniej podziwiać lokalną tradycję bez kupowania dzikich zwierząt. Jeśli ktoś rozważa przewóz ptaka za granicę, powinien wcześniej sprawdzić aktualne wymogi weterynaryjne, celne i importowe kraju docelowego.
Nowe prawo może uporządkować rynek hodowlany. Jednocześnie będzie testem dla tajskich służb. Dopiero dane z kolejnych miesięcy pokażą, czy zmiana rzeczywiście ograniczy odłów dzikich bilbili.



