Aktualności z TajlandiiWiadomości krajoweBiznes - Polityka - Ludzie

Fałszywi ojcowie w Tajlandii. Ponad 10 tysięcy aktów urodzenia pod lupą

Fałszywi ojcowie w Tajlandii stali się przedmiotem szerokiego dochodzenia. Komisja bada ponad 10 tysięcy rejestracji oraz możliwe luki w nadzorze urzędów i szpitali.

Fałszywi ojcowie w Tajlandii: skala dochodzenia

Nowy etap sprawy opisał przewodniczący sejmowej komisji ds. zdrowia publicznego Sakoltee Phattiyakul. Według niego Bangkok Metropolitan Administration wskazała 879 podejrzanych rejestracji urodzeń w 29 dzielnicach w latach 2017–2026. Część spraw potwierdzono jako oszustwa i unieważniono akty urodzenia. Inne nadal badają urzędnicy. Niezależne potwierdzenie tej skali podał też Skandal w Bangkoku: 64 dzieci zameldowane w jednym małym mieszkaniu, który wcześniej opisywał szerszy problem fałszywych rejestracji i presję na bangkockie dzielnice.

Najmocniej wybrzmiewa jednak liczba podana przez Department of Provincial Administration. Instytucja miała zidentyfikować ponad 10 tysięcy podejrzanych przypadków z lat 2012–2026. Sprawy dotyczą dzieci, które miały zostać wpisane do systemu jako urodzone tajskim ojcom i cudzoziemskim matkom. W materiale wskazano, że większość matek pochodzi z Chin. Komisja mówi, że to nie jest pojedyncza luka. To sieć powiązań między urzędami, szpitalami i pośrednikami.

Od aktu urodzenia do praw obywatelskich

Według komisji problem nie kończy się na samym akcie urodzenia. Jeśli ktoś wejdzie do tajskiego rejestru dzięki fałszywym dokumentom, może później korzystać z praw zastrzeżonych dla obywateli. W praktyce chodzi o możliwość legalnego posiadania majątku, zawierania transakcji i uzyskania wpływu politycznego. To właśnie dlatego sprawa została nazwana zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Władze nie mówią już wyłącznie o fałszu administracyjnym. Mówią o ryzyku systemowym.

Szpitale i urzędy pod większą kontrolą

Śledczy badają też rolę prywatnych szpitali. W najnowszych ustaleniach pojawiło się dziesięć placówek, w tym jedna w Thon Buri, powiązana z 164 podejrzanymi przypadkami. Komisja chce elektronicznych systemów rejestracji urodzeń i bardziej regularnych kontroli. Krytykuje też obecny model, w którym testy DNA zależą od uznania urzędnika i często ruszają dopiero po interwencji policji. Taki system reaguje za późno. Nie wychwytuje ryzyka na starcie.

Co może zmienić zaostrzenie nadzoru

Sprawa ma już wymiar polityczny i instytucjonalny. Bangkok w lipcu nakazał wszystkim 50 dzielnicom zaostrzyć kontrolę aktów urodzenia i wniosków małżeńskich. To pokazuje, że władze nie traktują tej afery jako pojedynczego skandalu lokalnego. Traktują ją jako test dla całego systemu rejestracji cywilnej. Jeśli te procedury zawiodą, fałszywa tożsamość może stać się narzędziem do obejścia przepisów o obywatelstwie i własności.

W praktyce oznacza to także większą presję na prywatne szpitale, urzędy dzielnicowe i urzędników odpowiedzialnych za meldunek oraz akty urodzenia. Dla czytelników nie jest to temat turystyczny, ale ma realne znaczenie dla oceny, jak Tajlandia wzmacnia nadzór nad dokumentami i cudzoziemskimi procedurami administracyjnymi. To jeden z tych przypadków, w których sprawa urzędowa szybko przechodzi w debatę o bezpieczeństwie państwa.

W praktyce

  • W sprawach pobytowych i rodzinnych warto sprawdzać, czy dokumenty rejestracyjne są kompletne i zgodne z procedurą.
  • W przypadku kontaktu z prywatnym szpitalem lub urzędem warto zachować kopie dokumentów i potwierdzeń złożenia wniosków.
  • Jeśli sprawa dotyczy obywatelstwa lub rejestracji dziecka, najlepiej korzystać z oficjalnych kanałów urzędowych i nie opierać się na pośrednikach.

Powiązane artykuły

Przycisk powrotu do góry